Twoja zeszłoroczna poinsecja stoi zielona na parapecie? Nie wyrzucaj jej. Codziennie o 17:00 nakryj ją kartonem, który nie przepuszcza światła, i zdejmij go dopiero o 7:00. Po 8–10 tygodniach takich długich nocy roślina dostaje sygnał do wybarwienia przykwiatków. W dzień niech stoi przy jasnym oknie.
Gwiazda betlejemska, czyli Euphorbia pulcherrima, to roślina wieloletnia, a nie jednorazowa ozdoba na grudzień. To, co bierzemy za czerwone kwiaty, to przykwiatki, czyli przekształcone liście wokół drobnych, żółtawych kwiatków. Po świętach opadają, roślina wypuszcza zielone liście i w mieszkaniu zwykle już taka zostaje.
Dlaczego poinsecja potrzebuje kartonu?
Poinsecja jest rośliną krótkiego dnia. Kwitnąć i barwić przykwiatki zaczyna dopiero wtedy, gdy dostaje długie, nieprzerwane noce, czyli co najmniej 14 godzin pełnej ciemności na dobę. W naturze załatwia to jesień, bo dni robią się coraz krótsze.
W domu noc rzadko jest prawdziwa. Wieczorem pali się lampa w salonie, migocze telewizor, przez okno wpada światło latarni z ulicy. Nam to nie przeszkadza, a dla poinsecji oznacza przerwaną noc. Nawet krótkie oświetlenie w czasie, który miał być ciemny, potrafi opóźnić wybarwianie. Dlatego samo trzymanie doniczki na parapecie nie wystarczy.
Jedno zastrzeżenie: nie każda odmiana czerwienieje. Część ma przykwiatki różowe, kremowe albo białe i właśnie takie wróci.
Karton od 17:00 do 7:00, codziennie
Okres od 17:00 do 7:00 to dokładnie 14 godzin ciemności. Najprostsze narzędzie to duży karton, który przykryje roślinę w całości. Trzymam się kilku zasad:
- Karton ma być szczelny i większy niż roślina. Światło nie może wpadać przez szczeliny, a ścianki nie mogą przygniatać liści ani pędów.
- Przykrywasz codziennie o tej samej porze, także w weekendy. Nieregularne zaciemnianie wyraźnie wydłuża czekanie na kolor.
- Rano karton zdejmujesz, a roślinę stawiasz blisko okna. W dzień potrzebuje dużo naturalnego światła. Całodobowa ciemność jej szkodzi.
- Nie masz kartonu? Wynoś doniczkę na noc do pomieszczenia, w którym nikt nie zapala światła.
Przypomnienie w telefonie na 17:00 bardzo pomaga. To pora, o której łatwo zająć się czymś innym i zapomnieć o parapecie.
Zaczynasz 3 listopada? Policz uczciwie
Kto zaczął zaciemnianie pod koniec września albo na początku października, w listopadzie zobaczy pierwsze przebarwienia. Przy starcie w listopadzie sprawa jest mniej pewna. Osiem tygodni liczonych od dziś kończy się tuż po świętach, a dziesięć już po Nowym Roku. Pełnej czerwieni na Wigilię nikt więc nie zagwarantuje.
Mimo to nie odpuszczałbym. Jeśli roślina stała ostatnio w miejscu, gdzie wieczorem było naprawdę ciemno, mogła już zacząć przygotowania do kwitnienia. Od dziś liczy się przede wszystkim regularność. Karton odstawiasz dopiero wtedy, gdy przykwiatki są wyraźnie wybarwione i rozwinięte.
Nawet jeśli kolor pojawi się na Sylwestra, a nie na kolację wigilijną, poinsecja i tak ozdobi dom przez resztę zimy.
Bez tych warunków sam karton nie wystarczy
Osłabiona roślina nie wybarwi się nawet przy idealnie odmierzonych nocach. W czasie zaciemniania pilnuję czterech rzeczy:
- Temperatura około 16–20°C. To przedział, w którym poinsecja najlepiej znosi wybarwianie.
- Z dala od kaloryfera i przeciągów. Źle znosi zarówno gorące powietrze znad grzejnika, jak i zimny powiew z uchylonego okna.
- Podlewanie po przeschnięciu. Wodę dajesz dopiero wtedy, gdy wierzchnia warstwa ziemi lekko przeschnie. Nadmiar wody w doniczce prowadzi do gnicia korzeni i opadania liści.
- Bez nawozu na przyspieszenie. Większa dawka nic nie da, bo zmianę koloru uruchamia długość nocy, a nie składniki pokarmowe.