Przed zimną nocą zerwałem wszystko, co wisiało na krzakach, i wrzuciłem do kartonu z jabłkiem. Część pomidorów się zaczerwieniła, papryka została zielona. Dziś wiem, że o wyniku decyduje jeden przekrojony pomidor, a nie jabłko. Jeśli nasiona otacza galaretowaty miąższ, owoce tej wielkości dojrzeją. Papryka potrzebuje za to pierwszej plamy koloru.
Jeden przekrojony pomidor powie ci więcej niż jabłko
Z kosza wybierz typowy, średni owoc i przetnij go w poprzek. Na zdjęciu niżej widać, jak wygląda zielony pomidor gotowy do dojrzewania: wykształcone nasiona siedzą w galaretowatym miąższu. Jeśli twój wygląda tak samo, pozostałe owoce tej samej wielkości możesz spokojnie odłożyć do dojrzewania.

Drugi sprawdzian robisz bez noża. Szansę mają pomidory, które osiągnęły co najmniej trzy czwarte docelowej wielkości. Ich skórka błyszczy się, jest jasnozielona, a spód lekko bieleje. Małe, ciemnozielone i matowe zostaną zielone, nawet jeśli położysz je obok całej skrzynki jabłek.
Dopiero przy takich owocach etylen ma z czym pracować. Wydzielają go same pomidory, a najwięcej te, które już zaczęły się czerwienić. Dlatego zielone przenoszę do ciepłego pomieszczenia i układam tuż obok dojrzałych. Jabłko w kartonie działa na tej samej zasadzie.
Dlaczego papryka nie reaguje na jabłko?
Słodka papryka reaguje na etylen bardzo słabo. Jabłko czy banan nie dadzą efektu, jaki znasz z pomidorów. Sam długo w to nie wierzyłem, bo papryka potrafi przecież zmienić kolor w domu. Potrafi, ale głównie wtedy, gdy dojrzewanie ruszyło jeszcze na krzaku.
Dlatego od razu po zbiorze dzielę paprykę na trzy grupy.
- Pełnowymiarowe, jędrne i zdrowe, z pierwszymi żółtymi, pomarańczowymi lub czerwonymi fragmentami. Mają największą szansę, bo proces już się zaczął i może trwać dalej.
- Całkiem zielone, ale o typowej dla odmiany wielkości, twardych ściankach i dobrze rozwiniętym kształcie. Warto je obserwować, choć mogą zostać zielone i z czasem tracić jędrność.
- Małe, które przestały rosnąć przed końcem sezonu. Nie dojrzeją, więc jeśli są zdrowe, od razu trafiają do kuchni.
Ciepło tak, kaloryfer nie
Papryki z pierwszymi śladami koloru trzymaj w temperaturze około 20–25°C. Nie kładź ich na kaloryferze, ogrzewanej podłodze ani w mocnym słońcu. W zbyt wysokiej temperaturze szybciej tracą wodę i marszczą się, zanim zdążą się wybarwić.
Układam je pojedynczą warstwą w płytkim pojemniku i luźno osłaniam albo wkładam do perforowanej torby, która przepuszcza powietrze. Owoce przeznaczone do przechowywania zostawiam nieumyte. Mokrych nigdy nie zamykam szczelnie, bo skraplająca się woda to prosta droga do pleśni i gnicia.
Te owoce lepiej od razu przerobić
Pomidory przemarzają już w temperaturze około −1°C. Ich miąższ robi się wodnisty i szybko się psuje, więc po przymrozku nie ma na co czekać.
Groźniejszy jest długi chłód. Gdy pomidory wiele nocy spędzą poniżej 10°C, ich tkanki ulegają uszkodzeniu, choć z zewnątrz długo tego nie widać. W cieple pojawiają się wklęsłe plamki, a owoce zaczynają gnić. Przechłodzone pomidory wybarwiają się nierównomiernie albo wcale, a każda kolejna zimna noc zwiększa to ryzyko. Dlatego przy prognozie dłuższego ochłodzenia zbieram wszystko wcześniej, bez czekania na pierwszy przymrozek.
Osobna sprawa to zaraza ziemniaka. Pomidory z brunatnymi zmianami od razu wyrzuć. Te, które wyglądają zdrowo, też mogą być zakażone i w domu często gniją, zanim dojrzeją. Ich nie odkładaj do kartonu, tylko od razu przerób na przetwory.