Wysypujesz fusy z ekspresu prosto do doniczki albo pod pomidory, bo to naturalny nawóz? Zatrzymaj się. Świeże fusy wmieszane w ziemię hamują wzrost roślin i nie pomaga nawet dodatkowe nawożenie. Dlatego swoje fusy najpierw wrzucam do kompostownika, a do roślin trafiają dopiero w dojrzałym kompoście.
Skąd wziął się pomysł na „darmowy nawóz” z kawy
Mokre fusy wyglądają jak ciemna, żyzna ziemia i naprawdę zawierają materię organiczną oraz azot. Łatwo więc uznać, że skoro jest w nich azot, to roślina musi na tym zyskać. Sam długo tak rozumowałem.
Skład to jednak nie wszystko. W fusach po zaparzeniu zostaje też sporo innych związków. Dla rośliny liczy się również forma, w jakiej kuchenne resztki trafiają do jej korzeni. Świeże fusy wmieszane w podłoże i fusy po kompostowaniu to dwa zupełnie różne materiały.
Co wyszło w badaniu na brokułach, porach i słonecznikach?
Tę ogrodniczą poradę wzięli pod lupę Sarah Hardgrove i Stephen Livesley. Wyniki opisali w 2016 roku w czasopiśmie „Urban Forestry & Urban Greening”. Już tytuł pracy mówi wprost, że fusy dodane bezpośrednio do gleby mocno ograniczają wzrost roślin. Chodziło o fusy po parzeniu, a nie o suchą, niezaparzoną kawę mieloną.
Do doświadczenia wybrano pięć gatunków o różnych potrzebach: brokuły, pory, rzodkiewki, fiołki i słoneczniki. Rośliny rosły w doniczkach na trzech typach podłoża, z fusami i bez nich, w części wariantów także z nawozem. Na poletkach sprawdzano różne udziały fusów, od 2,5 do 25%.
Wynik był jednoznaczny: z fusami rośliny rosły słabiej na każdym podłożu, a nawożenie tego nie odwracało. Ziemia z fusami lepiej trzymała wodę, ale ta jedna poprawiona cecha gleby nie przełożyła się na zdrowsze rośliny.
Dlaczego fusy szkodzą, skoro mają azot?
Badacze sprawdzili najprostsze wytłumaczenia, czyli zmianę odczynu gleby i gorszą dostępność azotu. Żadne z nich nie tłumaczyło w pełni tak słabego wzrostu. Za najbardziej prawdopodobne uznali działanie fitotoksyczne, czyli bezpośrednio szkodliwe dla roślin.
Nie wskazano jednego winowajcy. Wśród możliwych sprawców wymienia się kofeinę, garbniki i polifenole, ale dokładny mechanizm wciąż nie jest znany.
Czy jedna łyżeczka fusów zaszkodzi twojemu fikusowi? Nie musi, bo wyników nie da się przenieść na każdą dawkę i każdą roślinę. To jednak mocny argument, żeby przestać traktować fusy jako stały dopalacz. Jeśli roślina marnieje, sprawdź podlewanie, światło, korzenie i nawożenie, zamiast dosypywać kolejną porcję kawy.
Suszenie fusów to nie to samo co kompostowanie
Często słyszę radę, żeby fusy wysuszyć na gazecie i dopiero wtedy sypać do doniczek. Suszenie usuwa jednak tylko wodę. Ułatwia przechowywanie, ale nie rozkłada materii organicznej tak jak kompostownik, więc suche fusy nie stają się przez to bezpieczne.
Drugi błąd to gruba warstwa fusów na powierzchni ziemi. Drobne cząstki zbijają się w skorupę, przez którą woda i powietrze gorzej docierają do korzeni.
Jak kompostuję fusy z kawy
Fusów nie wyrzucam. Zbieram je w osobnym pojemniku i co kilka dni wynoszę do kompostownika. Tam materiał się przekształca, a potencjalnie szkodliwe związki mają szansę się rozłożyć. Robię to tak:
- Rozkruszam krążki z ekspresu, żeby nie leżały w kompoście jako zbite bryłki.
- Mieszam fusy z innymi odpadkami i z suchym materiałem, na przykład z liśćmi albo podartą tekturą.
- Pilnuję proporcji: fusy stanowią najwyżej około 20% objętości wszystkiego, co trafia do kompostu.
- Dbam o powietrze i wilgotność, czyli przerzucam pryzmę i nie dopuszczam ani do przesuszenia, ani do zalania.
- Do roślin biorę tylko dojrzały kompost, a nie świeżą mieszankę z wierzchu.
Te 20% dotyczy wyłącznie kompostownika. To nie jest bezpieczna dawka fusów do ziemi w doniczce.